W marcu koty Marcują, Marciny Marcinują! Proste?

Po raz któryś w woli przypomnienia.
Głupim był ten co myślał, że Marcin już nie jest sobą. Garstka wyznawców ideologii Marcina miała bezcenną okazję spotkania się z sensei penisem w siedzenie lub, zwał jak zwał: twarzą w twarz. Otóż jak zdradził nam Marcin dostaje stypendium, około 400zł (około gdyż ponieważ za każdym razem wartość się zmieniała. Prawdopodobnie ma to związek z wahaniem się wartości Yen’a na rynku światowym) i jak przystało na studenta PG, Marcin nie ma łatwego życia jak przeciętny miś. Za 400zł Marcin musi kupić:
spodnie za 280żł
Perfumy za 200zł
wejścia do najdroższych klubów w trójmieście i Londynie.
Suma summarum, z całego stypendium zostaje Marcinowi jakieś 120zł długu za który to dług Marcin musi dojeżdżać do szkoły gdzie ciężką pracą i wyglądem wypracowuje sobie kolejne miesiące z stypendium, i tak co miesiąc.
Jak widzicie Marcin nie ma czasu dla starych kolegów, gdyż jest zajęty kreowaniem swojego nowego image’u- lokalnego reproduktora w związku z czym, musiał sobie znaleźć nowych, niewidzialnych kolegów.
Uwaga: Świadkowie naoczni dowodzą, e Marcin ma niewidocznych dla nikogo poza nim samym kolegów. Ich imiona wcąiż nie zostały ustalone. Osobnik staje się agresywny w momencie gdy wie, że ktoś jest bliski odkrycia sekretu jego niewidzialnych przyjaciół. Radzimy zachować ostrożność.
Szykujcie się na prawdziwe Marcinowe balety.



Najnowsze komentarze